Grzegorz W. Makuch - Gaz Łupkowy Wielka gra o bezpieczestwo energetyczne
O książce
Okładka

Gaz łupkowy Wielka gra o bezpieczeństwo energetyczne jest zbiorem dwunastu rozmów z naukowcami, ekspertami i politykami. Rozmowy są wobec siebie komplementarne i pozwalają Czytelnikowi spojrzeć na polską energetykę z szerokiej perspektywy. Autor wspólnie z Rozmówcami rozważa podstawowe problemy dotyczące polskiego bezpieczeństwa energetycznego jak i najgłośniejsze publiczne spory.

Od dwudziestu pięciu lat Polska usiłuje zdywersyfikować źródła dostaw gazu. Ujmując możliwe kierunki importu historycznie należy wymienić: Rosję, Norwegię, Holandię, Danię, Algierię, region Morza Kaspijskiego i terminal LNG. Wszystkie próby sprowadzenia znaczącej ilości gazu ze źródła innego niż Rosja dotychczas się nie udawały. Przyczyn tego stanu rzeczy należy upatrywać w polityce, zarówno w ujęciu regionalnym, jak i globalnym. Dlatego zwrócenie się Polski w kierunku własnych zasobów surowców, czyli gazu z łupków, stanowi niekonwencjonalne wyjście z geopolitycznej matni w jakiej się znajduje. Ale jest to zarazem ogromne wyzwanie, bowiem diametralnie zmienia energetyczny układ sił. Pozycja Gaz łupkowy Wielka gra o bezpieczeństwo energetyczne obejmuje tematykę gazu z łupków w sposób kompleksowy, począwszy od opisu relacji transatlantyckich i uprzywilejowanych stosunków na linii Rosja-Niemcy poprzez klimatyczno-środowiskowe europejskie uwarunkowania i techniczne, finansowe, infrastrukturalne wyzwania, aż po historyczne zobowiązania i prawne niedopasowania.

Autor: Grzegorz Makuch ISBN 978-83-934849-5-9 Liczba stron: 287

Fragmenty

:: Przeczytaj fragment

:: Bogusław Sonik

Rozmowa z Bogusławem Sonikiem, autorem raportu dot. gazu z łupków, w naturalny sposób skupia się na polityce europejskiej. Zarówno na poziomie Brukseli, jak i unijnych ważnych graczy. Europoseł mówi o stosunku Berlina do prób wydobycia gazu z łupków w Polsce, jak i o rozwiniętym na szeroką skalę rosyjskim lobbingu w UE, którego był świadkiem już podczas powstawania Gazociągu Północnego. Pokazuje również metody prowadzenia sporu w UE, jak i nieczyste zagrania, jakie stosują przeciwnicy gazu z łupków.

Jak wygląda stanowisko Niemiec wobec gazu z łupków?

Niemcy planują zamknąć elektrownie jądrowe i nie bardzo wiadomo, czym zastąpią powstały w ten sposób ubytek energii. Mają węgiel brunatny i elektrownie węglowe, ale one już nie wpisują się w niemiecką wizję przyszłości. Zapewne będą stawiać na energię odnawialną, ale ona również nie zaspokoi potrzeb przemysłu. Natomiast stanowisko Niemiec, odnośnie do polskich łupków będzie wyglądało podobnie jak troska Berlina, by nie powstała u nas energia jądrowa - już zaczęła się próba bombardowania polskiego projektu.

Dlaczego Niemcy są przeciwne budowie elektrowni jądrowej w Polsce?

Uważają, że jest to dla nich niebezpieczne.

Teraz technologia jądrowa jest niebezpieczna?

Polska elektrownia byłaby położona stosunkowo blisko Niemiec, oficjalnym i głównym źródłem protestu są więc względy bezpieczeństwa. Dlatego Berlin będzie starał się uniemożliwić Warszawie uzyskanie europejskich środków na budowę elektrowni. Może się o to rozegrać batalia, a czy coś więcej za tym stoi, trudno mi powiedzieć. Niemcom, przy tak dużym zaopatrzeniu w gaz rosyjski, na pewno na rękę byłby rozwój elektrowni gazowych w Polsce, które zaopatrywałyby się w gaz przesyłany z Niemiec.

E.ON ma umowę z Gazpromem dotyczącą Gazociągu Północnego. Czy to dlatego szuka zbytu na zakontraktowany gaz i będzie niechętny konkurencji?

Na pewno tak. Natomiast odnośnie do łupków oficjalne zarzuty dotyczą ewentualnego niebezpieczeństwa dla środowiska, a w wypadku elektrowni jądrowej podnosi się kwestię potencjalnego zagrożenia dla Niemiec wybuchem w elektrowni.

Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 2004 do 2014 roku poseł Europejskiej Partii Ludowej z ramienia Platformy Obywatelskiej, autor raportu dotyczącego wpływu wydobycia gazu z łupków na środowiska w ramach Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego,Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI).

:: Prof. dr hab. inż. Piotr Such

Rozmowa z prof. Piotrem Suchem rozpoczyna się od wyjaśnienia procesu powstawania gazu jak i jego klasyfikacji ze względu na zakumulowanie w górotworze. Od tego zależy, czy będzie to kategoria gazu konwencjonalnego, czy niekonwencjonalnego, co z kolei decyduje o technologii poszukiwania i wydobycia. Prof. Piotr Such tłumaczy również wszystkie zawiłości związane z procesem eksploracji i eksploatacji gazu z łupków, jak i wskazuje czym różni się od poszukiwania i wydobycia ze złóż konwencjonalnych. Rozwiewa mity związane z eksploatacją gazu z łupków i celnie pokazuje, jakie są faktyczne trudności z wydobyciem tego surowca. Na koniec mówi jakie muszą nastąpić zmiany, by łupkowy boom w Polsce przemienił się w eksploatację przemysłową - i kiedy to nastąpi.

Jak wygląda wydobycie gazu ze złóż niekonwencjonalnych?

Wiercimy w Matce Ziemi dziurę, przebijamy wszystkie warstwy łupków i patrzymy, jakie złoże ma parametry, czyli gdzie są jego najlepsze właściwości zbiornikowe. Następnie wkładamy rurę i wiążemy ją ze skałą na stałe. Tak samo jak przy eksploatacji złoża konwencjonalnego musimy bardzo dobrze zacementować i połączyć ścianki rury ze skałą, bo jeśli natrafiliśmy na surowiec, to gaz zaczyna już płynąć. Jeśli pomiędzy rurą a skałą pozostawimy szczeliny, to gaz popłynie poza rurami, przez co zmniejszy się wydobycie i jednocześnie zatruje atmosferę. Wszystkie te działania, o których powiedziałem do tej pory, są takie same przy wydobywaniu gazu konwencjonalnego, łupkowego i ropy. Przy wydobywaniu gazu z łupków na dość znacznej głębokości wwiercamy się w łupki odwiertami poziomymi. Powoduje to dodatkowe koszty, których przy wydobyciu konwencjonalnym nie ma. Obecnie odbywa się to sprawnie, są nowoczesne urządzenia turbinowe z silnikami przy wiertle. Otwór może iść w dowolnym poziomym kierunku i nawiercać warstwę o grubości kilku metrów. Ale oczywiście to kosztuje – najpierw 2,5 km odcinka pionowego, a następnie ileś metrów poziomych odwiertów. Takich otworów horyzontalnych trzeba wielokrotnie więcej niż w złożach konwencjonalnych. Kolejne koszty wiążą się z doprowadzeniem otoczenia odwiertu do stanu pierwotnego tzn. zutylizowania płuczek i cieczy zabiegowych, których przy wierceniu w złożach gazu konwencjonalnego nie ma. […]

Mamy już odwiert pionowy, następnie zrobiliśmy poziomy, płuczka wyniosła urobek z wiercenia, a więc można już ją zutylizować. Czy pora na szczelinowanie hydrauliczne?

Pionowa rura w pewnym miejscu skręca pod dowolnym kątem w wybranym przez nas kierunku. Rura jest perforowana i musi być na całej długości porządnie zacementowana. Wtedy ciśnieniowo rozwalamy skałę łupkową. Żeby się z powrotem nie zeszła, do wody, którą pompujemy pod ciśnieniem, dodajemy proppant albo po prostu piasek. Obraz takiej szczeliny w powiększeniu wygląda następująco: między ziarenkami łupków mamy ziarenka piasku, które nie pozwalają się szczelinie z powrotem zacisnąć. Przez tę ściankę poszczególne cząsteczki delikatnie się przedostają. To są już nanopory, jest to niemalże cząsteczka, a właściwie dwie, trzy cząsteczki mieszczące się w takim nanoporze. Poszczególne cząsteczki łączą się i zaczyna płynąć gaz. Z gołego odwiertu, bez szczelinowania, też trochę gazu poleci. Ze szczelin, które w całym odwiercie mają w sumie setki metrów kwadratowych, można już jednak uzyskać porządną ilość gazu. Na całkowity koszt wydobycia składają się m.in. koszty odwiertów poziomych, szczelinowania, solidnego cementowania rury oraz utylizacji płuczki i urobku. Koszt wydobycia zależy też od głębokości złoża.

Absolwent Wydziału Matematyczno-Fizyczno-Chemicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalność: fizyka jądrowa. Od 1995 r. doktor Nauk o Ziemi na Wydziale Geologii i Geofizyki AGH, dyscyplina: górnictwo i geologia inżynierska, specjalność: fizyka złoża. W 2003 r. uzyskał habilitację na Wydziale Wiertniczo-Naftowym AGH, specjalność: górnictwo. Od 2009 r. zastępca dyrektora Instytutu Nafty i Gazu w Krakowie ds. poszukiwań złóż węglowodorów. Specjalizuje się w metodach badań i interpretacji wyników badań przestrzeni porowej oraz w badaniach regionalnych trendów rozwoju parametrów zbiornikowych i filtracyjnych. Autor lub współautor sześciu monografii oraz przeszło 80 publikacji w wydawnictwach krajowych i zagranicznych, kierownik ponad 100 opracowań dla przemysłu.

:: Prof. dr hab. inż. Stanisław Nagy

Rozmowa z prof. Stanisławem Nagyem koncentruje się wokół obecnego, jak i przyszłego miksu energetycznego. W tym kontekście zauważa trudności, jakie Polska będzie miała z utrzymaniem odpowiednio wysokiego poziomu bezpieczeństwa energetycznego w przyszłości. Dlatego z jednej strony Stanisław Nagy omawia technologiczne aspekty projektów budowy elektrowni jądrowej, rozwoju sekwestracji dwutlenku węgla i oczywiście wydobycia gazu z łupków. Z drugiej strony wskazuje na potencjalne trudności mogące wystąpić podczas rozwoju poszczególnych gałęzi energetyki. Przedstawia również ewentualne kierunki rozbudowy sieci gazowej w Polsce i w krajach sąsiednich. Omawia w tym kontekście planowane interkonektory, budowę Korytarza Północ-Południe, a także potencjalne i realne kierunki dywersyfikacji źródeł gazu, w tym terminal LNG.

Czy w Polsce wydobycie gazu z łupków będzie dużo droższe niż w USA?

Na razie koszt wiercenia w Polsce jest dramatycznie wysoki, dwukrotnie wyższy niż w USA. Ale mamy dobre symptomy, bo polscy wiertnicy wiercą szybko i bardzo dokładnie, a koszty szczelinowania będą spadać. Będzie to spowodowane również szybko postępującymi zmianami technologicznymi. Już dziś szczelinowanie odbywa się z wykorzystaniem gazu propan-butan LPG (co ma miejsce w Kanadzie) lub może być zastąpione przez technologię związaną z rozpuszczalnymi kulami technologicznymi. Prowadzone są prace eksperymentalne z wykorzystaniem ciekłego azotu i LNG, a także mieszaniną dwutlenku węgla, wody i metanolu. Również zatłaczanie wody z piaskiem (technologia slick water), które bazuje na obniżaniu lepkości zatłaczanego płynu, może być częściowo zastąpione przez zatłaczanie płynów energizujących, które zawierają mniej wody. Wszystko to znacznie obniży całkowity koszt wiercenia i stymulacji otworu, bo po szczelinowaniu woda zatłoczona (slick water) częściowo wraca na powierzchnię i musi być utylizowana. Ale już 80 proc. tej wody zatłacza się ponownie do złoża. Te zmiany technologiczne, które bardzo szybko postępują, będą miały ogromny wpływ na obniżenie kosztów pozyskania gazu.

Ponoć znaczna głębokość polskich łupków podnosi koszt wiercenia.

Koszt uzyskania gazu z łupków jest związany z wieloma czynnikami: z zawartością węglowodorów ciężkich, miąższością skał i ich głębokością. A głębokość skał, z racji głębszych wierceń, nie tylko zwiększa koszty wydobycia, ale również wpływa na zwiększone ciśnienie. A skoro ciśnienie jest wyższe, to tym samym w głębszych odwiertach, mimo większych kosztów wiercenia, będzie można uzyskać lepszą wydajność. Jest to ważne, bo początkowa wydajność jest pierwszym nieoficjalnym parametrem wskazującym na wielkość zasobów możliwego do pozyskania gazu z poszczególnego otworu. Statystycznie zakłada się, że im wyższa jest ta początkowa wydajność, tym większe będzie wydobycie gazu. Pamiętajmy, że na efektywność wydobycia gazu z łupków, obok kosztów wiercenia, decydujący wpływ ma właśnie wydajność początkowa, która wynika z właściwości skał, zawartości gazu, sposobu i skuteczności zabiegu szczelinowania etc.

Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica, Wydziału Górnictwo i Geologia (1984 r.), od 1988 r. doktor. W 2004 r. habilitował się na wydziale Wiertnictwa Nafty i Gazu, dyscyplina: górnictwo i geologia inżynierska, specjalność: inżynieria naftowa, inżynieria gazownicza, termodynamika. Kierownik Katedry Inżynierii Gazowniczej. Autor lub współautor ponad 200 publikacji i pięciu książek.

:: Prof. dr hab. Erhard Cziomer

Rozmowa ze specjalistą niemcoznawstwa prof. Erhardem Cziomerem koncentruje się na polityce energetycznej Niemiec. Rozpoczyna się ona od pokazania wagi polityki energetycznej w relacjach międzynarodowych, by następnie przejść do opisu kompetencji poszczególnych instytucji i organów mających wpływ na kierunek niemieckiej strategii energetycznej. Spośród tej ogromnej ilości podmiotów kształtujących politykę energetyczną Berlina udaje się wyłowić głównych decydentów. Cała rozmowa nie jest wolna od wielu odwołań do polityki, jako że niemiecka klasa polityczna żyje w mocnej symbiozie z poszczególnymi gałęziami energetyki. Dlatego tak ciekawy jest wątek lobbingu i rywalizacji między przedstawicielami branży jądrowej, węglowej, źródeł odnawialnych i gazu. Pojawiają się także ciekawe analizy dotyczące nie tylko relacji niemiecko-rosyjskich, ale widoczne są również mocne zależności francusko-niemieckie.

Gaz rosyjski zwiększyłby uzależnienie Polski, podczas gdy Niemcy traktują tę współpracę strategicznie…

A nas nie i to jest temat do dyskusji! Dlaczego Niemcy nie postrzegają nas jako partnera strategicznego? Gdy tylko nowy rząd niemiecki przestał poważać Rosję, Guido Westerwelle musiał się z tej postawy szybko wycofać. Ale od początku XXI wieku byliśmy świadkami zacieśniania niemiecko-rosyjskiej współpracy energetycznej, doprowadzającej do stworzenia strategicznego partnerstwa, którego najważniejszym elementem jest współpraca gospodarcza.

Czy Niemcy wejdą w rolę rozdzielnika rosyjskiego gazu na Europę?

Oni mają gaz rosyjski, norweski i francuski. Ale faktycznie uważają, że surowiec z Gazociągu Północnego trzeba sprzedać i w miarę możliwości będą to robili. Oddano już pierwszą nitkę gazociągu o przepustowości 27,5 mld m3. Niebawem zostanie oddana druga nitka, co łącznie da możliwość przesyłu 55 mld m3 gazu. Odbiorcami tego gazu będą oczywiście nie tylko Niemcy, ale też kraje Beneluksu i Wielka Brytania. Myślę, że będą próbowali wejść w rolę dystrybutora.

Czy była szansa podłączenia Polski do Gazociągu Północnego?

Sądzę, że to było przesadzone. Cokolwiek byśmy zrobili, i tak politycznie nic byśmy na tym podłączeniu nie zyskali, a finansowo nie było nas na nie stać. Zarówno za rządu PiS, jak i PO nie było na to szans. I w tej kwestii jak rzadko panowała w Polsce polityczna zgoda. Ale pamiętamy też słowa ministra obrony w rządzie PiS Radosława Sikorskiego, że jest to nowy Pakt Ribbentrop-Mołotow... Ten sam Sikorski niedawno w Berlinie mówił, że Niemcy muszą przejąć przywództwo. Tezy o możliwości podłączenia Polski do Gazociągu Północnego też trzeba między bajki włożyć.

W 1972 r. doktorat, w 1979 r. habilitacja na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 1989 r. profesor z zakresu nauk humanistycznych, dyscyplina: nauki o polityce, specjalność: historia współczesna Niemiec, stosunki międzynarodowe. Pracownik w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych, Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor i współautor kilkuset pozycji (monografii, podręczników, rozpraw i artykułów).

:: Prof. dr hab. inż. Stanisław Rychlicki

W rozmowie prof. Stanisław Rychlicki mówi o polskim modelu przyznawania koncesji węglowodorowych, jak i omawia systemy prawne innych krajów. Pokazuje niedociągnięcia w polskim systemie legislacyjnym i problemy, które skutecznie uniemożliwiają wydobycie i transport surowców w Polsce. Prof. Rychlicki mówi również o roli PGNiG w procesie poszukiwania gazu z łupków, jak i innych wyzwaniach stojących przed polską spółką. Odpowiada też na pytania o zasadność powołania Ministerstwa Energetyki i Polskiej Służby Geologicznej.

Czy firma, posiadając koncesję, może wejść na czyjś grunt?

Nie, absolutnie nie. Wpierw musi uzyskać prawo wejścia na teren. Pytał pan wcześniej, czy pięć lat na poszukiwanie to nie za długo, a ja mówiłem, że potrzebny jest czas, by uzyskać szereg pozwoleń. I wiele z tych decyzji jest zależnych właśnie od samorządu. Podam panu przykład. Przez siedem lat nie mogliśmy włączyć znaczącego złoża gazu ziemnego do sieci dystrybucyjnej, bo blokowano budowę gazociągu, który łączył to złoże z siecią krajowych gazociągów. Właściciele działki, przez które miał przebiegać gazociąg, nie wyrazili zgody. Nic nie mogliśmy zrobić, takie jest w Polsce prawo. Ostatecznie budowaliśmy gazociąg w asyście policji. A rozruchom, protestom, blokowaniu dróg i cudom końca nie było. Tego już nigdzie w Europie nie ma, jesteśmy ewenementem, który wciąż nie uregulował tego prawnie. I my chcemy być jednym z czołowych państw europejskich w wydobyciu gazu z łupków?

Właściciel jednej działki decyduje o bezpieczeństwie energetycznym Polski?

To jest problem nie tylko dla PGNiG, ale dla wielu firm. Niektóre z nich myślą o wycofaniu się z Polski właśnie przez wzgląd na trudności z realizacją programu, do którego się zobligowały. W dalszym ciągu mamy w Polsce tak zwane niedoróbki prawne. W wielu państwach Europy, np. we Francji, działania wyższej użyteczności publicznej realizuje się w oparciu o określone przepisy, w ten sposób np. buduje się gazociąg. Natomiast w Polsce budowę gazociągu mogą zablokować władze lokalne. Trzeba wówczas zmieniać trasę gazociągu, bo nie można uzyskać jednego pozwolenia. We Francji takich trudności nie ma, bowiem jeśli tam się buduje gazociąg przesyłowy, to za obszar pod budowę uznaje się teren np. 20 m w prawo i w lewo od rury, liczy się powierzchnię i płaci rynkową cenę plus 20–30 proc. ekstra. Jest potem oczywiście obowiązek doprowadzenia terenu do pierwotnego stanu.

W 1968 r. ukończył studia na Wydziale Geologiczno-Poszukiwawczym Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica. Tytuł doktora uzyskał w 1973 r., a habilitację w 1976 r. Dyscypliny: górnictwo i geologia inżynierska, inżynieria i ochrona środowiska, specjalności: inżynieria naftowa, geofizyka wiertnicza, inżynieria środowiska. Od 1990 r. profesor nauk technicznych na Wydziale Wiertnictwa, Nafty i Gazu AGH i kierownik Katedry Inżynierii Naftowej. Jest autorem lub współautorem kilkunastu książek, monografii i skryptów, ponad 350 publikacji krajowych i zagranicznych oraz ponad 240 opracowań dla przemysłu. W latach 2012-2008 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej PGNiG SA.

:: Dr hab. Krzysztof Szczerski, prof. UJ

Rozmowa z dr hab. Krzysztofem Szczerskim specjalistą z zakresu polityki europejskiej koncentruje się na kwestiach związanych z polityką UE. Poruszane są tematy energetyki w kontekście najważniejszych ponadnarodowych i międzypaństwowych unijnych instytucji, wewnątrzujnijnych tarć, interesów największych europejskich stolic i międzynarodowych firm. Rozmowa obfituje w trafne puenty dotyczące pakietu klimatycznego, liberalizacji rynku gazu, dywersyfikacji źródeł i konkurencyjności na europejskim rynku gazowym. Przedstawia również ciekawe analizy dotyczące Iranu, regionu Morza Kaspijskiego i perspektyw sprowadzenia gazu z Afryki. Nie mogło również zabraknąć pytań o unijny lobbing, Gazociąg Północny i ewentualne podłączenie Polski do tej infrastruktury, jak i oczywiście gaz z łupków, który jest ogromną szansą nie tylko dla Polski, ale całego Starego Kontynentu.

KE wniosła do Trybunału Sprawiedliwości skargę przeciwko Polsce w związku z uchybieniem przez stronę pozwaną dyrektywie 94/22/WE z dnia 30 maja 1994 r., która obliguje sygnatariusza do przeprowadzenia przetargów na koncesje. Czy prawo unijne jest nadrzędne w stosunku do polskiego?

Unijne prawo jest ważniejsze, ale istnieje też pewna gradacja. Najważniejsze są traktaty, rozporządzenia unijne działają automatycznie, więc w przeciwieństwie do dyrektyw, w ogóle nie muszą być implementowane. Jeśli KE skarży kraj do Trybunału Sprawiedliwości, powołując się na dyrektywę, to znaczy, że dany kraj nie realizuje jej założeń przez swoje prawo wewnętrzne. Mamy obowiązek zastosować dyrektywę, ale to jest nasza własna inwencja, w jaki sposób na terenie Polski implementujemy daną dyrektywę. Obowiązuje ona nas co do skutków, a nie co do narzędzi. Zatem pojawia się pytanie, jak w inteligentny sposób implementować dyrektywę, by zachować swoje interesy i być zgodnym z dyrektywą?

Czyli polskie Prawo geologiczne i górnicze musi być zgodne z dyrektywą?

Co do celów tak. Ale wiele krajów europejskich celowo nie implementuje części dyrektyw, które uważają dla siebie za niekorzystne. Decydują się na spory z KE i dopóki Trybunał Sprawiedliwości ich nie przymusi, dopóty nie implementują dyrektywy. Tak się po prostu robi.

Koniec końców trzeba będzie dostosować prawo do dyrektywy?

Trzeba będzie dostosować albo zrobić polityczny nacisk, by… nie było wyroku Trybunału.

Polityka...

Polityka...

Od 2001 r. doktor na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego; dyscyplina: nauki o polityce, specjalność: polityka europejska, współczesne systemy polityczne, administracja publiczna. W 2010 r. habilitacja na tym samym wydziale, specjalność: współczesne systemy polityczne. Pracownik naukowy UJ, poseł na Sejm RP VII kadencji (klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość), wcześniej m.in.: wiceminister spraw zagranicznych, członek Rady Służby Cywilnej, doradca strategiczny PiS w Parlamencie Europejskim; specjalizuje się w kwestiach polityki europejskiej i administracji publicznej; autor pięciu monografii.

:: Dr inż. Adam Szurlej

W rozmowie naczelnik Wydziału Gazu Ziemnego Ministerstwa Gospodarki RP Adam Szurlej mówi o negocjacjach prowadzonych przez Ministerstwo Gospodarki w latach 2009-2010 i roli jaką gaz z Rosji będzie odgrywał w polskim miksie energetycznym. Pojawiają się wątpliwości, czy w wyniku umowy gazowej, ostatecznie zanegowanej przez Komisję Europejską, na polskim rynku byłoby miejsce dla gazu z łupków i import surowca z kierunków innych niż wschodni. Stawiane są również pytania o przyczyny nieskuteczności polskiej polityki dywersyfikacyjnej na przestrzeni ostatnich dwudziestu pięciu lat. Adam Szurlej mówi też o możliwych kierunkach importu gazu, branych przez MG RP pod uwagę. Naturalnie nie mogło zabraknąć tematu gazu z łupków.

Tranzyt gazu Jamałem będzie prowadzony do 2019 r.? W umowie znajduje się jedynie „miękki” zapis o możliwości wydłużenia go do 2045 r. za obopólną zgodą. Jednak premier Putin, wypowiadając się na ten temat, uznał to za „twarde” zobowiązanie, dające gwarancję pełnienia funkcji tranzytowej do 2045 r. Zatem, do kiedy Jamał jest do dyspozycji Rosji? 2019 czy 2045?

Kwestia ta jest uregulowana w porozumieniu międzyrządowym, gdzie jest zapis mówiący wyraźnie o woli stron zawarcia kontraktu do 2045 r. Ale ten drugi, ważniejszy krok należy już do spółek, czyli do odpowiedniego porozumienia na bazie porozumień między spółkami, tak aby zawrzeć ten kontrakt mówiący o roku 2045. Tak więc zapis ten jak najbardziej daje możliwość zawarcia tego kontraktu, bo jest mowa o woli obu stron.

Daje możliwość, ale czy jest on dla Polski obligatoryjny?

To już będzie dylemat dla przyszłego zarządzającego operatora tego gazociągu.

Ale czy jest możliwość ruchu?

To jest już kwestia dla prawników, jak oni będą interpretować ten zapis w umowie międzyrządowej, ja się nie podejmuje komentowania tego.

Od 2007 r. doktor na Wydziale Paliw i Energii Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica, dyscyplina: technologia chemiczna, specjalność: gospodarka i ekonomia paliw i energii, odnawialne źródła energii. Adiunkt w Katedrze Zrównoważonego Rozwoju Energetycznego Wydziału Energetyki i Paliw Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Naczelnik Wydziału Gazu Ziemnego w Departamencie Ropy i Gazu Ministerstwa Gospodarki (do lipca 2012 r.).

:: Prof. dr hab. Mariusz-Orion Jędrysek

W rozmowie prof. Mariusz-Orion Jędrysek przedstawia argumenty na rzecz powołania Polskiej Służby Geologicznej, jak i Ministerstwa Energetyki i Surowców Naturalnych. Mówi o tym, czego zabrakło w raporcie Najwyższej Izby Kontroli dotyczącym gazu z łupków. Pokazuje w jakim kierunku powinna pójść energetyka kraju tak zasobnego w surowce jak Polska. Dowodzi na liczbach, że to nie Polska jest węglowym „czarnym ludem” Europy i rozprawia się z mitem o antropogenicznych przyczynach zmian klimatu. Oczywiście w rozmowie z byłym Głównym Geologiem Kraju nie mogło zabraknąć pytań o Prawo geologiczne i górnicze. Omawiane są również systemy przyznawania koncesji funkcjonujące w innych państwach.

Obok ogromnych zasobów węgla kamiennego, koksującego i prawdopodobnie potężnych złóż gazu z łupków jakimi zasobami Polska może się jeszcze poszczycić?

Polska może być energetyczną i surowcową Szwajcarią Europy. Jeśli idzie o miedź, to współczynnik mamy na poziomie 160, podczas gdy dla pozostałej części Unii Europejskiej wynosi on 2,5. Jesteśmy drugim producentem srebra na świecie i piątym czy szóstym miedzi. Mamy szansę na eksploatację pierwiastków ziem rzadkich i to w dużych ilościach, a one teraz są kluczowe. Dziś Niemcy szukają ich w Mongolii, bo w 2010 r. podpisali z nią umowę. W 2007 r. pozostawiłem po sobie wynegocjowaną, gotową umowę, z której jasno wynikało, że Mongolia opłaci polskie poszukiwania w tym kraju i odkryte złoża będą przedmiotem wspólnej eksploatacji. Rząd PO również i to zawalił i do dziś nie ma efektów wówczas podpisanej umowy, oprócz „przejedzenia” publicznych pieniędzy na podróże urzędników, ministrów, naukowców, tłumaczy etc. Umowę, którą wynegocjowałem, miał prowadzić PIG, a potem służba geologiczna.przed Niemcami i w obu przypadkach Niemcy nas wyprzedziły. Koalicja PO-PSL nie potrafiła kontynuować działań rządu PiS, aby zadbać nie tylko o dostęp do złóż poza granicami, ale nawet o nasze własne zasoby geologiczne – będąc najbardziej zasobnym krajem Europy, jesteśmy zarazem jedynym europejskim krajem bez własnej prawdziwej służby geologicznej – wiele innych podmiotów wykonuje zadania służby, ale żaden nią nie jest, nikt tej wiedzy strategicznie nie łączy. Rządy Tuska doprowadziły do sytuacji, gdy importujemy nowoczesne technologie, nie wykorzystując własnych surowców. Ten rząd może się pochwalić dopłatami do importowanych i w naszych warunkach mało efektywnych farm wiatrowych i paneli słonecznych. Wszędzie one tworzą nowe miejsca pracy i rozwijają innowacyjną technologię, ale nie w Polsce. Oczywiście, zawsze jest czas na zmiany – bez tego nie ma postępu. Pamiętajmy jednak, że postęp ludzkości zawsze bazował na surowcach naturalnych, stąd nawet nazwy epok w rozwoju cywilizacji np. epoka kamienia, brązu, żelaza, węgla/pary/elektryczności, dziś krzemu, a już rozpoczyna się epoka pierwiastków ziem rzadkich (PZR) o trudnych do przecenienia walorach finansowych i geopolityczno-strategicznych. Mamy ich sporo, występują u nas przy miedzi i srebrze. Ostatnio jednak minister środowiska i nowy Główny Geolog Kraju wydali koncesję zagranicznej firmie, mimo że ubiegał się o nią KGHM. Dziś, uwzględniając fakt, że mniej niż 1/3 KGHM jest własnością SP i zważywszy na wydane koncesje na rudy tych metali, szacuję, że 94 proc. koncesji nie należy już do Skarbu Państwa. Podobnie źle jest w wypadku cynku i ołowiu, molibdenu itd.

W 1985 r. ukończył geologię na Uniwersytecie Wrocławskim; 1998 r. – doktor habilitowany nauk o Ziemi, dyscyplina: geologia, specjalność: biogeochemia, geologia izotopowa, ochrona środowiska. Od 2004 profesor, specjalność: nauki o Ziemi; kierownik Zakładu Geologii Stosowanej i Geochemii na Uniwersytecie Wrocławskim. Autor kilkuset artykułów naukowych oraz kilkudziesięciu artykułów prasowych. Pracownik naukowy Uniwersytetu Wrocławskiego. Zasiada w Sejmie VII kadencji, był posłem niezależnym, obecnie w klubie poselskim Prawo i Sprawiedliwość. W latach 2005–2007 pełnił funkcję Głównego Geologa Kraju oraz wiceministra środowiska. W latach 2006–2007 prezydent Rady Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego przy ONZ. Inicjator poszukiwań gazu w łupkach w Polsce. Zastępca przewodniczącego Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu Surowców i Energii, członek Nadzwyczajnej Komisji Energii i Surowców Energetycznych.

:: Prof. dr hab. inż. Maciej Kaliski

Rozmowa z prof. Maciejem Kaliskim dyrektorem Departamentu Węgla w Ministerstwie Gospodarki RP naturalnie koncentruje się wokół fundamentalnego dla polskiej energetyki surowca, to jest węgla. Pojawiają się pytania o pakiet klimatyczny, Protokół z Kioto i program sekwestracji dwutlenku węgla (CCS). Prof. Kaliski mówi również o rozwoju technologii Ventilation Air Methane (VAM) i pozyskiwaniu metanu z pokładów węgla. Poruszana jest kwestia ewentualnego importu energii do Polski jak i przyszłego miksu energetycznego, który pozwoliłby utrzymać wysoki poziom niezależności energetycznej Polski.

Czy będziemy zwiększać udział węgla w bilansie energetycznym Polski?

Polityka energetyczna Polski do 2030 r. zakłada wykorzystanie węgla jako głównego paliwa dla elektroenergetyki i przemysłu, co zagwarantuje odpowiedni stopień bezpieczeństwa energetycznego kraju. To dzięki temu surowcowi wskaźnik bezpieczeństwa energetycznego, rozumiany jako stosunek energii produkowanej z krajowych zasobów do energii z paliwa importowanego, jest w Polsce znacznie wyższy niż w innych krajach UE. Bogate zasoby węgla są zatem atutem Polski, gdyż stabilizują bezpieczeństwo energetyczne nie tylko dla naszego kraju, ale także Unii Europejskiej. To dlatego w najbliższych latach węgiel pozostanie podstawowym paliwem dla energetyki. Jednakże ze względu na konieczność realizacji zobowiązań międzynarodowych, w szczególności tych związanych ze zmianami klimatu, struktura wytwarzania energii w Polsce będzie ulegać zmianie – procentowy udział węgla w produkcji energii elektrycznej będzie się zmniejszał. Przewiduje się, że w 2020 r. z węgla kamiennego i brunatnego produkowane będzie około 66 proc. energii elektrycznej, natomiast w 2030 r. około 56 proc., przy obecnym 90-procentowym udziale. Przewidywany spadek spowodowany będzie obciążeniami związanymi z koniecznością zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla, rosnącym udziałem energii ze źródeł odnawialnych, a po 2020 r. rozwojem energetyki jądrowej. Węgiel w polskich realiach nadal jest paliwem tańszym w porównaniu do odnawialnych źródeł energii (OZE) czy gazu ziemnego. W tym ostatnim wypadku zmiany może przynieść opanowanie technologii pozyskiwania gazu niekonwencjonalnego z łupków, jeśli okaże się, że będą mogły być produkowane znaczące ilości gazu po konkurencyjnych cenach. Z kolei generacja energii elektrycznej w elektrowniach jądrowych jest tańsza niż produkcja pochodząca z OZE lub ze spalania paliw kopalnych.

W 1990 r. habilitacja, Politechnika Śląska, Wydział Elektryczny, zakres: górnictwo i geologia inżynierska, specjalność: mechanika górotworu. Od 1970 r. pracownik naukowo-dydaktyczny Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Od 2007 r. profesor. Aktualne stanowisko pracy: profesor nadzwyczajny AGH, Wydział Wiertnictwa Nafty i Gazu – Katedra Inżynierii Gazowniczej (zastępca kierownika). Od października 2008 r. Dyrektor Departamentu Ropy i Gazu Ministerstwa Gospodarki RP. Od czerwca 2011 r. do stycznia 2012 r. podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki. Obecnie dyrektor Departamentu Górnictwa MG RP. Jest autorem ponad 200 publikacji krajowych i zagranicznych, w tym 15 książek, a także ośmiu patentów.

:: Dr inż. Andrzej Sikora

W rozmowie prezes Instytutu Studiów Energetycznych Andrzej Sikora mówi o gazowej strategii Gazpromu, współpracy Zachodu i Rosji w branży węglowodorowej i amerykańskiej drodze do niezależności energetycznej. Omawia wpływ gazu z łupków na międzynarodowe koncerny i zauważa zmieniającą się w Rosji percepcję gazu niekonwencjonalnego. Precyzyjnie wymienia wyzwania jakie Polska musi pokonać, by rozpocząć wydobycie gazu z łupków, jak i tłumaczy dlaczego gaz niekonwencjonalny jest ogromną i wyjątkową szansą dla polskiej energetyki. Pokazuje nowe możliwe kierunki dywersyfikacji źródeł gazu dla Polski i Europy, jak i stojące przeszkody na drodze do realizacji tych planów. Tłumaczy istotę rosyjsko-niemieckiego sojuszu energetycznego i odważnie mówi o wynikających z tego tytułu dla Polski konsekwencjach. Przedstawia przyczyny braku dywersyfikacji źródeł, podaje faktyczny powód powstania gazociągu Jamał-Europa i omawia niełatwe negocjacje gazowe, w których sam uczestniczył. Momentami rozmowa zbacza na tylko pozornie poboczne tory, jak zakup rafinerii w Możejkach, próba sprowadzenia ropy z Baku, odnawialne źródła energii, czy polski węgiel.

Udziały PGNiG i Gazpromu w EuRoPol Gazie wynosiły odpowiednio 49,7 proc. i 48,6 proc. W wyniku umowy podpisanej 29 października 2010 r. przez wicepremiera Polski Waldemara Pawlaka i wicepremiera Rosji Igora Sieczina wprowadzono konsensus udziałowców i równy podział akcji (50:50) w EuRoPol Gazie pomiędzy PGNiG i Gazprom. Tym samym Polska straciła głos decyzyjny w EuRoPol Gazie.

Przed 2010 r. decyzje podejmował na przemian przewodniczący rady nadzorczej i prezes zarządu, a w sytuacji braku konsensusu decyzja była podejmowana na wyższym szczeblu. Natomiast teraz, skoro podział jest po 50 proc., to wszystkie decyzje podejmowane są przez akcjonariuszy, czyli rządy.

Przedtem polska strona miała więcej do powiedzenia w EuRoPol Gazie.

Oczywiście, że tak! Ale Polska nie jest przygotowana, by z Rosją cokolwiek renegocjować. Rosjanie zawsze mają przygotowane kilka posunięć do przodu, a my co najwyżej próbujemy odpowiadać na ich ruchy. Dla przykładu, proszę sobie wyobrazić sytuację, kiedy wypowiadamy dzisiaj umowę na dostawy gazu z Rosji. Mamy taki scenariusz?

Oczywiście, że nie.

A no właśnie. I nie jestem w stanie zrozumieć, jak to możliwe, że Polska podpisała umowę na dostawy gazu, nie mając planu awaryjnego. Trzeba stworzyć alternatywę dla dostaw rosyjskiego gazu. Zwiększenie własnego wydobycia dzisiaj może być co najwyżej częścią składową tej alternatywy, ale nie jej podstawą. Obecnie alternatywą dla Polski, w najgorszym wypadku, jest odcięcie dostaw do zakładów chemicznych. Jeśli Rosjanie odetną nam gaz, to pięć zakładów chemicznych wstrzyma prace. Rosjanie to wiedzą, my to wiemy i taka jest dziś baza do renegocjacji czegokolwiek. Trzeba budować scenariusze. My w Polsce takich scenariuszy nie budujemy. Ja bym się nie odżegnywał od kontraktu na gaz z Rosji, nawet mając zapewnione dostawy gazu z innych kierunków, bo co nam szkodzi mieć stały kontrakt na 10 mld m3 gazu rocznie, który będzie zawsze o 10 proc. tańszy niż nasz gaz z łupków. Ja bym chciał takiej umowy dla Polski.

Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie na Wydziale Elektrotechnika, Automatyka i Elektronika (1986 r.). W latach 1994–1995 uczestniczył w szkoleniach organizowanych przez Szkołę Bankową w Wiedniu oraz University of Southern California Jackson, Missisipi, (1996 r., stypendium USAID). W 1998 ukończył Program STOREWARS organizowany przez Institut Européen d’administration des Affaires (INSEAD) Fontaineblau we Francji. Od 2011 r. doktor nauk technicznych na Wydziale Wiertnictwa Nafty i Gazu Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, dyscyplina: górnictwo i geologia inżynierska. W latach 2002–2005 dyrektor Biura Optymalizacji Aktywów Produkcyjnych PKN Orlen SA. W latach 2005–2007 doradca AKJ Capital. Od 2007 r. Prezes Zarządu Instytutu Studiów Energetycznych Sp. z o.o. w Warszawie. Od 2012 roku adiunkt na WWNiG AGH w Krakowie.

:: Antoni Fałkowski

W rozmowie z Antonim Fałkowskim poruszane są kwestie problemów systemowych, z jakimi Polska musi sobie poradzić, by rewolucja łupkowa zapoczątkowana przez USA stała się również naszym udziałem. Pojawiają się pytania o funkcjonalność polskiego Prawa geologicznego i górniczego. W tym kontekście szczególnie ważne okazują się trzy zagadnienia: przetargi, promesy i prekwalifikacja. Antoni Fałkowski mówi również o planowanych zmianach, które Ministerstwo Środowiska chce wprowadzić, by usprawnić proces wydobycia węglowodorów w Polsce. Pojawia się też temat raportu Państwowego Instytutu Geologicznego dotyczącego zasobów gazu z łupków i Państwowej Służby Geologicznej. Ale także Agencji ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki, której Piotr Woźniak jest prezesem, poczynań Ministerstwa Środowiska na arenie międzynarodowej i współpracy z państwami, które podobnie jak Polska posiadają gaz z łupków.

Rady ds. energii nie utworzono, Pełnomocnika Rządu ds. Wydobywania Węglowodorów nie powołano. Kto, z imienia i nazwiska, koordynuje projekt poszukiwania i wydobycia gazu z łupków?

Dobrze by było, gdyby taki pełnomocnik działał, ale pełnomocnik, jako instytucja, a nie jedna osoba.

Tak, pełnomocnik z zapleczem.

W Ministerstwie Środowiska mamy nadzieję stworzyć biuro pełnomocnika.

Czy decyzja należy do Kancelarii Premiera Rady Ministrów?

Nie. Biuro powstanie – taką mamy nadzieję. Jest już postanowione, że będzie ono podlegać Ministerstwu Środowiska. Natomiast nie ma nominacji konkretnej osoby na funkcję pełnomocnika. Pełnomocnik rządu ds. wydobycia na pewno usprawniłby procesy związane z gazem z łupków. Od samego początku uważano, że stanowisko to jest potrzebne, bo rzeczywiście w dalszym ciągu istnieje potrzeba koordynacji, przygotowania administracji na większą skalę działań, jaka zaistnieje z chwilą pierwszych komercyjnych odwiertów. Taka też ma być rola pełnomocnika. Rzeczywistość jednak nie znosi próżni, więc skoro nie ma pełnomocnika, współpraca pomiędzy ministrami zaczęła powoli funkcjonować i bez niego.

Zaczęła albo nie zaczęła…

Tak, zaczęła albo nie zaczęła… ale to jeszcze inna kwestia. Nie zmienia to jednak faktu, że szereg projektów, które miał wykonać pełnomocnik, zostało zrobionych. Chociażby zmiana rozporządzenia dotyczącego przegłębiania otworów, co leżało w kompetencji ministra środowiska i MŚ. Udało się to zrobić, uprzednio przekonawszy decydentów na poziomie rządu i całej administracji. Nie wchodzę tu w dywagacje czysto polityczne, bo szereg problemów leży głębiej i są to problemy systemowe, które wiążą się z obiegiem informacji, wymianą spostrzeżeń czy też z wyciąganiem wniosków na poziomie całej administracji. Stąd pytanie, od którego pan zaczął – w jakim stopniu minister środowiska odpowiada za politykę energetyczną – jest pytaniem bardzo zasadnym, bo ono dotyka struktury problemu. To pytanie nie odnosi się do przejściowych trudności.

Gdyby mianowano pełnomocnika, to przynajmniej w zakresie gazu z łupków przechyliłoby to szalę decyzyjności na stronę Ministerstwa Środowiska. Ale jak rozumiem, to premier ma wskazać daną osobę, tak?

Premier wskazał tę osobę. Jest to Ministerstwo Środowiska, które tę ustawę przygotowało.

Skoro premier wskazał na Ministerstwo Środowiska, to czy minister tego resortu nie może wytypować konkretnej osoby?

To leży po stronie Kancelarii Premiera Rady Ministrów.

Absolwent Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni pracownik administracji publicznej. Doradca Ministra Środowiska i Głównego Geologa Kraju od stycznia 2012 do listopada 2013 r.

:: Mikołaj Budzanowski

W rozmowie były minister Skarbu Państwa Mikołaj Budzanowski mówi o negocjacjach gazowych z lat 2009-2010 i z 2012 r., jak i odsłania przed Czytelnikami prawdziwe przyczyny próby przejęcia polskich zakładów chemicznych przez rosyjski Acron. Oczywiście, nie mogło zabraknąć pytań o gaz z łupków i Pieremyczkę. Ta ostatnia jest skryta za niedookreślonym systemem decyzyjności w polskiej energetyce. Same okoliczności odwołania Mikołaja Budzanowskiego ze stanowiska Ministra Skarbu Państwa również są niejasne i zawiłe. W rozmowie pojawia się też temat terminalu LNG i naszych relacji z Niemcami – wątki te się zazębiają.

Próbował pan obniżyć cenę gazu w negocjacjach, gdy te jednak nie przyniosły efektu, przeniósł pan sprawę do arbitrażu. Następnie MSP wycofało się z tego arbitrażu, szukając rozwiązania sporu polubownie. Dlaczego?

Te procesy, negocjacje i arbitraż, odbywały się równolegle. Arbitraż można rozpocząć ponownie w przyszłym roku. Zresztą gdy jeszcze byłem ministrem, wydałem polecenie przygotowania materiałów do kolejnego arbitrażu. Pamiętajmy też, że arbitraż był narzędziem do uzyskania większej obniżki. PGNiG dostał zwrot około 3 mld zł.

Gdybyśmy pozostali w arbitrażu, może udałoby się obniżyć take or pay?

Take or pay został znacząco obniżony. Dalsze obniżenie jest już tematem na kolejny arbitraż bądź negocjacje.

W takim razie ile wyniosła obniżka ceny gazu?

Obniżka była znaczna.

Jak znaczna?

Ponad 20 proc.

20 proc.? To dużo! W gazetach pisano o 15 proc.

Wynegocjowaliśmy ponad 20 proc. Dążyliśmy do zrównania polskich cen gazu z cenami niemieckimi. Postawiłem taki warunek i praktycznie co tydzień nadzorowałem proces negocjacji.

W latach 1990–1996 studiował na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 2004 r. uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych. Słuchacz na Stanford Executive Institute, Stanford University (Management Science and Engineering). Stypendysta japońskiej fundacji Sasakawy (Nippon Foundation) i Deutsch Akademischer Austausch Dienst (DAAD). W latach 2004–2007 doradca polskiej delegacji do Parlamentu Europejskiego. Od 2008 r. dyrektor Departamentu Zmian Klimatu w Ministerstwie Środowiska. W latach 2008–2009 dyrektor w Ministerstwie Skarbu Państwa, sprawujący nadzór nad spółkami strategicznymi w sektorze ropy i gazu. Był odpowiedzialny m.in. za przygotowanie specustawy dotyczącej budowy terminalu LNG w Świnoujściu oraz inwestycji towarzyszących. W latach 2009–2011 wiceminister Skarbu Państwa, od 2011 r. do 2013 r. minister Skarbu Państwa. Odpowiedzialny za nadzór nad strategicznymi spółkami w sektorze ropy i gazu oraz projektami dywersyfikacyjnymi, m.in. budowy terminalu LNG w Świnoujściu, poszukiwania gazu łupkowego oraz rozbudowy infrastruktury do eksploatacji i przesyłu surowców energetycznych. Inicjator nowych projektów energetycznych oraz wydobywczych w Polsce oraz budowy kompleksu petrochemicznego w Gdańsku. Odpowiedzialny za integrację sektora chemicznego wokół Grupy Azoty. Nadzorował i sfinalizował proces negocjacji cenowych kontraktu jamalskiego w 2012 r.
Zdobądź książkę

Środkowoeuropejski Instytut Zmiany Społecznej

Nr konta: 96 2490 0005 0000 4500 9356 1358

Kwota: 35 PLN

Tytuł przelewu: darowizna

Środkowoeuropejski Instytut Zmiany Społecznej jest pozarządową, niezależną instytucją naukowo-badawczą, dlatego do dalszej pracy potrzebujemy Państwa wsparcia.

O autorze
Autor
Grzegorz Makuch – absolwent politologii, rosjoznawstwa i amerykanistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się analizą energetyki z perspektywy polityki i stosunków międzynarodowych. Współpracuje z BiznesAlert.pl i prowadzi bloga o polityce energetycznej EnergetykaiPolityka.pl. Analityk Zespołu Ekspertów Klubu Jagiellońskiego i Środkowoeuropejskiego Instytutu Zmiany Społecznej.

grzegorz.w.makuch@gmail.com